7 lutego 2013

Mój nowy narkotyk to...

... endorfina. Z samych orgazmów i salw śmiechu za dużo endorfin nie wyciosam, dlatego sport stał się moim dodatkowym źródłem :D Trwa produkcja na skalę masową :D

W zeszłym roku rozpoczęła się moja przygoda z siłownią :) Nie jest to jednak zwykła pakernia, tylko cały kompleks sportowy, gdzie można poćwiczyć na zajęciach grupowych, pograć w tenisa, popluskać się w basenie i wygrzać w saunie. 
Po tych kilku miesiącach moja sprawność fizyczna uległa polepszeniu i postawiłam sobie kilka celów:

Bodycombat

Zajęcia grupowe wymagające dobrej kondycji i sprawności fizycznej. Program jest inspirowany sztukami walki Karate, Taekwondo, Muay Thai (boks tajski), Tai Chi i boksem. 
Na naukę Aikido jest już dla mnie chyba za późno, dlatego chcę sprawdzić się w takich zajęciach. Uwielbiam filmy z Brucem Lee czy też "najnowsze" produkcje typu Matrix czy  Kill Bill. Moim celem, być jak Czarna Mamba :D

Bieg

Mój pierwszy bieg na bieżni trwał zaledwie minutę :( Nie byłam w stanie poruszać nogami, serce kołatało jak szalone, oddech ciężko było złapać. Szczęście moje pokochało bieganie i skutecznie (choć nie zawsze) mnie mobilizuje. Niestety dalej nie jest lekko, gdyż jeszcze sporo tłuszczu w mym ciele faluje, drga i podskakuje, co zdecydowanie utrudnia bieg :D Jest jednak cel, a nawet dwa :) Za około 6 miesięcy przebiec 30 minut z prędkością 9km/h, a za rok w wrześniu wziąć udział w biegu na 10 mil w moim mieście :D

Endorfiny górą! Trzymajcie kciuki! 

A co mnie jeszcze uszczęśliwia?
Dziś z pewnością te 15 pączków, które czeka na mnie w domu oraz fotografowanie :), które ostatnio sobie troszkę odpuściłam, ale to z braku czasu i z powodu tej okropnej pogody.

Pączki są, to i zdjęcia będą :) 
Ogromną radość sprawia nam podglądanie ptaszków i ptaszysk, które zlatują się do naszego ogródka. Sypiemy ziarno i obserwujemy.










Cosik jeszcze dodam :D Właśnie podczas udostępniania dla rodzinki i znajomych wpisu na fb dopadło mnie poetycko-pirackie natchnienie i podzielę się z Wami :)
Przeróbka tekstu pewnego (może ktoś zgadnie czyjego) utworu:

"Jestem narkomanem,
Każdy o tym wie,
Że po endorfinach,
Lepiej czuję się,
I do Pelikana (klub sportowy),
Odlatuję co dzień,
Gdy siłownię widzę,
Strasznie cieszę się."

10 komentarzy:

  1. To, o czym piszesz w pierwszej części posta, od kilku lat jest mi zupełnie obce. Kiedyś byłam instruktorką fitness, a teraz mogę jedynie pływać na plecach, albo uprawiać aerobik w wodzie. Lipa. Zazdroszczę energii i serotoniny po wysiłku.
    Piękne ptaszyska, zdjęcia znaczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kiedyś bardziej fascynowało szwendanie się po barach lub leżenie plackiem przed TV. Czas nieubłaganie jednak pędzi a zdrowia nie przybywa, dlatego nagła aktywność sportowa u mnie się pojawiła :D
      Dobry chociaż basen, też serotoniny przysporzy :D

      Usuń
  2. I ja produkuję sport na skale masową :-) Powodzenia w bieganiu! na mnie to działa jak narkotyk, ale w taką zimową pogodę niestety tylko na bieżni... wiosna!!!! Pozdrowienia,

    dybka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj udało mi się przebiec 18 minut w trzech częściach (5,8,5) :) Dopiero początek treningu :D Byle do wiosny, wtedy pierwszy raz wyskoczę na jogging, na świeżym powietrzu :)

      P.S. Pozdrawiam również, koleżankę po fachu :) U mnie zawód wyuczony i na dwóch lekcjach przeprowadzonych na praktykach zakończony :) Choć czasem ludzie pchają mnie, no idź uczyć w szkole :)

      Usuń
    2. Ah, luknęłaś na drugiego bloga, nad którym będę w ferie pracować? Eh, jakoś muszę to uporządkować, moje uczenie. A jeśli zawód na praktykach się skończył, to co robisz w zawodowym sensie? Bo ja ciągle szukam, co tu zmienić.....

      Usuń
    3. Matematykę skończyłam, ale żadnym tam geniuszem nie jestem, próbuję swoich sił w administracji. Logistyka i transport, to mnie interesuje i lubię w tym pracować. Niestety umowa się kończy i trzeba będzie wyruszyć na poszukiwania czegoś nowego :(
      Najchętniej zostałabym "kura domową", ale niestety nie da rady :D
      Czasem jest myśl o założeniu własnej działalności, ale pomysłów brak, znaczy dobrych (dochodowych) pomysłów brak :D


      Usuń
    4. Heheh, no właśnie i u mnie brak tych złotych pomysłów... więc tak w tej szkole już się zadomowiłam i czekam aż żarówka mi się we łbie zapali z jakimś cudownym pomysłem :-)

      Usuń
    5. To jakby ta żarówka rozbłysła wielkim, pieniężnym światłem i trzeba by było więcej współwłaścicieli to ja zawsze chętna będę ;)
      A może polski żłobek / przedszkole? Żadna nowość, ale u mnie chyba nie ma czegoś takiego. Chociaż mogę się mylić ;p, do tego świata jeszcze nie należę ;D

      Usuń
  3. Ostatnie zdjęcie niesamiowte - lustrzane odbicie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki!! Jestem dumna z tej foty :) Udało mi się :)

    OdpowiedzUsuń

Nawet nie wiedziałam, że otrzymywanie komentarzy może być takie przyjemne :) Zapraszam!