8 maja 2013

Postanowiłam, że nie poddam się tak łatwo! Recenzja mojej dziecinki – Canon EOS 40D.

Pierwszy etap konkursu „Zbliż Europę” z FujiFilm był prosty; no powiedzmy, że nie wymagał uruchomienia zbyt wielu szarych komórek. Po prostu musiałam wybrać to super, jedyne zdjęcie! 

Przyszedł czas na etap II i totalna załamka! „Napisz recenzję dowolnego aparatu fotograficznego” – dostałam ciarek na całym ciele, gdyż kiepska ze mnie pisarka ;). Jestem prawie (jak wiadomo „prawie” robi wielka różnicę, ale nie będziemy się zagłębiać w szczegóły) typowym ścisłowcem, dla którego najważniejsze są suche fakty, statystyki i proste (nie kwieciste) opisy. Na całe szczęście zaobserwowałam u siebie krótkotrwałe przebłyski talentu pisarskiego, np. wieki temu podczas matury z języka polskiego, którą udało mi się zdać na 4, oraz kilka razy skleciłam cudne życzenia urodzinowe… No i to by było na tyle :) 

Z nadzieją na przebłysk przejdźmy do meritum sprawy! 

Canon EOS 40D 

 Firma Canon oferuje nam aparaty dla profesjonalistów, półprofesjonalistów i amatorów. Długo zastanawiałam się, czy wybrać starszy półprofesjonalny model, czy też funkiel nówkę ze sklepu – lecz dla amatorów. Zdecydowałam się na zakup z drugiej ręki, dzięki czemu mogłam kupić od razu większy zestaw: Canon EOS 40D + Canon EF-S 18-55 mm + Canon EF 75-300 mm.

Rozpoczynamy: 

Rozdzielczość matrycy nie zadowoli ludzi idących na ilość, gdyż Canon w tej wersji oferuje nam jedyne 10,1 Mp (ale za to z automatycznym czyszczeniem matrycy). 

Posiada 3-calowy ekran z funkcją podglądu na żywo (LiveView) z automatycznym ustawianiem ostrości – cecha pozytywna aparatu, ale przeze mnie nie wykorzystywana. Lubię patrzeć przez wizjer, który jest bardzo dobrej jakości :) 

Do wyboru mamy cztery formaty zapisu zdjęć: RAW, sRAW, JPG i DPOF. Gdy będę już dorosłym fotografem, to nauczę się obróbki plików RAW i będę prezentować wszystkim super zdjęcia, a póki co jestem na etapie przyswajania teorii ;) 

Szybki jak błyskawica 40D pozwala na zrobienie do 75 (JPEG) lub 17 (RAW) klatek z prędkością do 6,5 kl/s. Pełne zadowolenie użytkownika. 

Canon oferuje nam również szybki i precyzyjny 9 – punktowy system AF, gdzie pola autofocus-a wyświetlane są w wizjerze i zewnętrznym LCD. W efekcie otrzymujemy wyraźne zdjęcia i szeroki, zadowolony uśmiech u pstrykającego :D 

Rozczuliłam się bardzo nad czułością aparatu w skali od ISO 100 – 3200. Otrzymujemy zdjęcia znakomitej jakości, z przepięknymi kolorami i wyraźnymi szczegółami, a poziom szumów jest bardzo niski. 

Uwielbiam moją lustrzankę, gdyż czasem mogę być leniwym amatorem i wybrać tryb ekspozycji Auto, a czasem zabawić się na całego w trybie Manual. Poza standardowymi trybami P, Tv, Av mamy jeszcze możliwość zapisać na stałe 3 ustawienia użytkownika (C1, C2, C3). 

Do zasilania aparatu użyto baterii jonowo-litowej o pojemności 1400 mAh. Spełnia ona moje oczekiwania i starcza na około 1000 zdjęć. Niestety wielkim minusem jest mało precyzyjny wskaźnik naładowania baterii. 

Lustrzanka świetnie leży w ręku, a waga (740 g) już tak nie przeszkadza, odkąd zaczęłam wyciskać na siłce ;) 

Podsumowując aparat jest w mojej ocenie niemalże idealny. Świetna ergonomia, duża dynamika, aparat daje wiele możliwości tworzenia pięknych fotografii!

Mała próbka amatorskiej fotografii:









2 komentarze:

  1. No czyli jednak! Ciesze sie :)) Bardzo mi sie pierwsze i trzecie zdjecie podoba!!
    Ps. A kiedy wrzucisz posta wyzwaniowego? chce juz dodac relaksujace zdjecie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyszło powiadomienie, że został ostatni dzień na recenzję, więc dałam sobie szansę ;)

      P.S. Już dziś wstawię :p

      Usuń

Nawet nie wiedziałam, że otrzymywanie komentarzy może być takie przyjemne :) Zapraszam!