2 czerwca 2013

Czerwiec. 1/30

Na Dzień Dziecka dostałam od mamy "Córkę Wokulskiego", romans erotyczny Romana Praszyńskiego. Pamiętam, że podczas lektury "Lalki" bardzo kibicowałam Wokulskiemu. Lubiłam tego pana :) Bardzo jestem ciekawa tej retro powieści. Coś w sam raz na czas choróbska, które mnie złapało. Piątek i sobota w łóżku z lekturą, gorącą herbatką i od razu lepiej się poczułam ;)

Zgodnie z rodzinną tradycją na Dzień Dziecka nie mogło zabraknąć Talerza Carringtonów! 
Miałam 10 lat gdy polska telewizja zaczęła emisję serialu "Dynastia". Nie pamiętam czy obejrzałam do końca i o czym serial opowiadał, ale mnie i mojego brata zawsze zachwycały patery z owocami egzotycznymi rozłożone po całej posiadłości Carringtonów. Pewnego dnia mama nas zapytała co byśmy chcieli dostać w ten szczególny dzień :D i dostaliśmy, to co nas przykuwało do ekranu telewizora - misę po brzegi wypełnioną pomarańczami, jabłkami, winogronami, bananami :D 
Nasz Dzień Dziecka zawsze był owocowy!

Zatem rozpoczynamy moje 30 dni z samą sobą.

1. Dzień osłabionego Dziecka.

2 komentarze:

  1. biedne, oslabione dziecko!! dobrze, ze juz Ci dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osłabione, bo gardełko chore i z noska leci i leci :) Musiałam siebie troszkę pożałować :p Bardzo rzadko, z czego bardzo się cieszę, choruję i zazwyczaj tylko 2-3 dni :D To tak w ramach wywiadu medycznego :D

      Usuń

Nawet nie wiedziałam, że otrzymywanie komentarzy może być takie przyjemne :) Zapraszam!