20 czerwca 2013

Czerwiec. 18/30 Urodzinowa wyprawa do miasta Middelburg.

Pogoda tego dnia była bardzo dziwna. Zachmurzone niebo, ale czuć było działanie słońca, było parno i duszno. Takie śmieszne, budyniowe niebo rozpościerało się nad miastem:)

Do domu wróciłam tuż przed deszczem. Zmęczona, strudzona, z odciskami na stopach, ale  zadowolona gdyż coś tam zobaczyłam ;)
Zapraszam na wycieczkę po miasteczku Middelburg, którego miastem partnerskim w Polsce jest Głogów!













Stary ratusz, obecnie uniwersytet.




Gdy zobaczyłam pierwszy raz zdjęcie pana poniżej na dużym ekranie to pomyślałam, że krzyczy "Rany, gdzie są moje jaja?!". Przyjrzałam się bliżej i jednak coś tam "dynda" kamiennego :D:D Spójrzcie na pana po lewej ;) 


Gołębia po prawej, tego napuszonego też dopiero spostrzegłam na monitorze. Jak to mało widać na ekranie aparatu, szkoda, ale później takie niespodzianki są bardzo przyjemne :)


Przed starym ratuszem czeka zabawa, taki mały żart dla przechodniów ;)
"Spójrz do tunelu a zobaczysz jak działała kanalizacja w ósmym wieku"


Zatem siadam i spoglądam :)



Nie zobaczyłam wszystkiego, ale strasznie chciałam zobaczyć morze a powoli robiło się ciemno, więc wskoczyłam w pociąg i po kwadransie byłam we Vlissingen.




Właśnie przeczytałam informację, że król Willem-Alexander i królowa Maxima odwiedzą Zelandię i swą wizytę rozpoczną w ten piątek, w mieście Middelburg. Troszkę się pośpieszyłam, a tak może mogłabym zabawić się w paparazzi :D 

2 komentarze:

  1. Hahahaha! Nech trzyma jaja, bo taki stary, że nie wiadomo, kiedy odpadną! W Holandii po prostu rozbrajają mnie te drzewa, którym każe się roznąć po drutach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tresowane drzewa, jak je nazwałam, to była pierwsza rzecz która mnie zszokowała po przybyciu do Holandii. Jakieś takie to dziwaczne ;)

      Usuń

Nawet nie wiedziałam, że otrzymywanie komentarzy może być takie przyjemne :) Zapraszam!