23 października 2013

Górska przygoda!

I od czego tu zacząć?
Dysk po brzegi wypchany zdjęciami, a ja nie wiedziałam na co się zdecydować, czym uraczyć Wasze oczęta na początek. Zdecydowałam się zacząć od końca, od miejsca zwanego śnieżnym rajem, które przyniosło mi wiele radości i spokoju ducha! Od miejsca, w którym poczułam to coś :) - 

Podróżowanie to najwspanialsza rzecz na świecie !!! (Homer)


Boska Kasia zabrała mnie do raju!!!
(ku pamięci było to 12 października 2013) 

I pomyśleć, że wstęp do tej krainy kosztował mnie zaledwie 45 pierogów z kapustą i grzybami (- 3, które ja zjadłam) i parę innych łakoci :)
W lepieniu pomogło mi koło gospodyń polskich na ziemiach niemieckich. I z tego miejsca przesyłam ogrom uścisków, całusków i podziękowań za pomoc!!! :*

Pobudka o 9 rano, szykowanie prowiantu, pakowanie sprzętu fotograficznego i ruszamy w drogę! Do przejechania miałyśmy 200 km i już po drodze żałowałam, że jestem kierowcą :p bo tyle pięknych widoków w około, a moje dłonie na kierownicy zamiast na spuście migawki :p

Wiedziałam, że wybieramy się do miasteczka położonego na wysokości 1560 m n.p.m. ale nie spodziewałam się, że jazda autem na takich wysokościach jest aż tak trudna! Wciskałam gaz do dechy, a auto ani myśli szybciej jechać, a sznur za nami ciągnął się niemiłosiernie długi. Bezpieczeństwo jednak na pierwszym miejscu, jak zaznaczyła Kasia. Demonem prędkości jestem na niemieckich autostradach :p, a tu wysoko w górach jednak strach jest duży i jechałam bardzo ostrożnie :D Dowiozłam nas bezpiecznie i szczęśliwie, zatem czas ruszać w drogę!!!


Dajemy czadu!!!











W planach, jeszcze zanim doszło do spotkania, miałyśmy zdobycie szczytu Pischa (2483 m n.p.m.), ale śnieg jak zwykle zaskoczył drogowców :p Nie wiem na jaką wysokość wspięłyśmy się razem, ja w swoich ozdobnych Martensach :p , a Kasia w pełni wyposażona na górskie eskapady, ale zdjęcie "górskich wodorostów" (?) poniżej wskazuje na ponad 1800 m n.p.m. (o ile dobrze zapamiętałam słowa mojej przewodniczki :D ). W razie błędów proszę mnie poprawić!

Górskie wodorosty

Czyż tam nie jest cudownie?!































Chcecie zobaczyć jak się radowałam?
Ano proszę bardzo :D :D

autor: Kasia z www.kasianarozdrozach.com

A jeżeli myślicie, że dzień na wycieczce w góry się zakończył, to się grubo mylicie :) :)

Tego wieczora nauczyłam się robić Sushi (maki-zushi). Świeży łosoś, ogóreczek, marchewka, ryż i rolujemy. Pierwsze oczywiście troszkę powykrzywiane wyszły, nie doklejone, troszkę rozpadające się, ale myślę że przy ostatnich osiągnęłam już poziom mistrzowski :D
Wasabi (uwielbiam), sos sojowy, marynowany imbir i pałeczki w dłoń (tradycyjnie sushi spożywa się palcami)! 
Niebo w gębie!
Niestety byłam tak zmęczona, że nie uwieczniłam mojego pierwszego razu na zdjęciach i do tego po pochłonięciu tysiąca Sushi zasnęłam podczas oglądania American Horror Story :D

To był wspaniały dzień!!!

P.S.
W następnym poście zapraszam do Kreuzlingen Konstanz [Kasia właśnie mnie poprawiła, chociaż mi się wydaje że to było Kreuzlingen - sprawdzę w domu na zdjęciach :p] (miasta Kasi) przez szkiełko mojego obiektywu i dalsze krótkie opowieści ze spotkania dwóch pasjonatek fotografii :)

12 komentarzy:

  1. Raaaany, jak fajnie bylo! ;););)
    I te zdjecia, piekne!
    Tak, to musialo byc gdzies kolo 1800m, no ale wyzej nie weszlysmy tylko przez snieg :P
    Aga, a te pierogi... niebo w gebie. Jedlismy trzy razy dziennie, wiec szybko sie skonczyly :D Musisz znowu przywiezc!
    A po Twoich zdjeciach widze, ze musze koniecznie zamowic polfilter do nowego obiektywu. I chyba zrobie to nawet teraz ;)
    Juz sie nie moge doczekac relacji z piatku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupuj, ale jakiś dobry. Ten co mam zostawia jakieś dziwne, czarne obramowania w rogach zdjęć (lekko widać na zdj nr 7 i 8 - lewy górny róg) lub ja coś źle robię :p
      Kupiłam własnie kapustę i w weekend spróbuję sama zrobić takie sama, fantastyczne pierogi. te co zjedliście to głównie zasługa mojej kochanej mamusi :)

      Usuń
    2. Nic nie widze, szczerze mowiac :D
      Oooo my tez mamy w planach lepienie, Philipp moje bardzo lubi, ale ja chce te od Twojej mamy!!!

      Usuń
    3. No to tylko ja to widzę :p
      Tajemnica tkwi w przepisie na ciasto :)

      Usuń
    4. A tajemnice mi juz zdradzilas? Pamietasz? Jak Cie spilam :D:D
      Cholerka, drogie te filtry, bo mam 72 mm..... chyba, ze kupie tanizne, przetestuje i po prostu odesle? ale nieee, tez bez sensu

      Usuń
    5. to było zmęczenie, a sekret z dobrej woli ujawniłam :p

      Usuń
    6. Jaaasne ;))
      Ale musisz mi powtorzyc, bo cos mi sie miesza, haha ;))

      Usuń
    7. juz zrobiłas pewnie pierożki :p spóźniłam się z przypomnieniem tajemnicy :(

      Usuń
  2. A w Poznaniu cały czas czekamy na zimę. Rok temu już u nas padał śnieg, zobaczymy jak będzie tym razem.
    A zdjęcia bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      To trzymam kciuki, aby Poznań szybko zasypało śnieżnym puchem :)

      Usuń

Nawet nie wiedziałam, że otrzymywanie komentarzy może być takie przyjemne :) Zapraszam!