4 listopada 2013

Randka w ciemno z widokiem na Konstanz :D

W końcu zebrałam się w sobie i  dotarliśmy do początku przygody w realu z Kasią :)

Po długich wojażach, i odwiedzeniu chyba wszystkich przydrożnych toalet na trasie Kleedorf - Kreuzlingen, w okolicach godziny 14 dotarłam do Kasi :) Droga była ciężka, gdyż wciąż w głowie tkwiły mi słowa Kasi - tylko nie kieruj się na centrum, nie na centrum... 200 km do celu (Konstanz - bo o centrum tego miejsca się rozchodziło) a ja tylko myślę o tym, żeby ominąć to centrum, które miało być zapchane przez niemieckich  szwajcarskich zakupoholików. Stres ogarnął mnie wielki, panika niesłychana gdyż moja nieposłuszna navibicz (urządzenie mające nas teoretycznie i praktycznie oraz szczęśliwie doprowadzić do celu) naprowadza mnie na centrum. W ostatniej chwili odbiłam na następnym zjeździe z ronda w zupełnie innym kierunku i ... znalazłam się w centrum :p Wniosek taki, że wszystkie drogi prowadzą do centrum Konstanz :p W swoim i navibicz wielkim zakręceniu 3 razy przejeżdżałam granicę niemiecko-szwajcarską nim trafiłam na drogę kierującą mnie do celu ostatecznego, na spotkanie z Kasią, do Kreuzlingen :D Dla wyjaśnienia geograficznego, bo raz coś o Konstanz piszę, a zaraz o Kreuzlingen, to proszę oto mapka. Może w dalszej części wyjśni się Wam bardziej, a jeżeli nie, to koniecznie musze się zapisać na kurs sensownego pisania :p
Jak tradycja nakazuje, w Kreuzlingen (miejscu noclegowym :) )przywitano mnie chlebem i solą w postaci pysznego Flammkuchen!!! Oj jadłabym codziennie na śniadanie, obiad i kolację, a na podwieczorek wersję nummer zwei Kasi, z gruszką i gorgonzolą! Zakochałam się w Flammkuchen!!!
Przyznam się, że byłam bardzo zestresowana. Rozmowy na necie, to zupełnie inna bajka, w realu dochodzi wzrok i wpatrywanie się, czego zawsze się obawiam, bo może coś zrobię co jest nie na miejscu :p I taki też trochę miałam problem ze spożyciem Flammkuchen, bo dostałam sztućce a tak bardzo chciało mi się chwycić to w łapkę i gdy tylko Kasia szła przygotować kolejną porcję (przecież na jednej to chańba skończyć) to ja szybko widelec na bok i do rączki a potem do buźki :p Stres opadł, gdy gospodarze sami łapkami, jak rasową pizzę, brali i spożywali :p 
Po posiłku, oczywiście spacerek dla zdrowotności :) czyli ruszamy na Konstanz!






Katedra pw. Najświętszej Maryi Panny.

Münster Unserer Lieben Frau

Münster Unserer Lieben Frau

Münster Unserer Lieben Frau





Docieramy nad piękny, krystalicznie czysty Ren z widokiem na najbogatszą ulicę Konstancjii :) (coś tam w główce zostało z opowieści pani przewodnik)



Alpy.







Przepiękna statua Imperii stojąca u wejścia do portu Konstancji. 







Poniżej widok z Kreuzlingen na Bodeńskie.


Wspaniałą wycieczkę trzeba było należycie zakończyć :D Były więc termy z widokiem na Bodeńskie. Wspaniałe miejsce! Jakie to szczęście, że zawsze zabieram ze sobą rzeczy pod hasłem "a może się przyda" i strój kąpielowy był strzałem w dziesiątkę!!!

Dzień zakończył się z brzuchem pełnym goloneczki, białej kiełbaski oraz wyśmienitego, świeżego piwka - najlepszego jakie dotąd piłam!!! Informacja dla miłośników piwka - był to restauracyjny browar Joh. Albrecht - Messing (chmielowe, lekko gorzkie) + Joh.Albrecht - Kupfer (ciemne, łagodne, słodowe)

Cudowny dzień!!!

6 komentarzy:

  1. Piękne miejsca , wspaniali ludzie, tego potrzeba każdemu żeby chciało się życ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Następny post będzie o równie pięknym miejscu, odwiedzonym wraz z najwspanialszym człowiekiem na świecie!!!! :* :*

      Usuń
  2. Cudnie! I piekny mialysmy akurat widok na gory, szczesciary :)) Chcialabym tylko dwie rzeczy wyprostowac: do Konstanz zjezdzaja sie w weekend szwajcarscy zakupoholicy, bo taniej ;) Iiiiii ja sie wcale nie wpatruje! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj! mój odwieczny problem - wiem, że gdzieś biją w dzwony, ale nigdy nie wiem w którym kościele :p już poprawiam :D
      może i się nie wpatrujesz, ale jaj mam taką manię, że inni mi się przypatrują :p ale za gwiazdę się nie uważam, zwykły kompleks- brak pewności siebie/nieśmiałość :)

      Usuń
  3. Cudownie jest ten budynek na drugim zdjęciu pomalowany.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy może na zdjęciu numer 3 :p ?
      Pozdrawiam również :D

      Usuń

Nawet nie wiedziałam, że otrzymywanie komentarzy może być takie przyjemne :) Zapraszam!