30 czerwca 2014

28 czerwca 2014

18 czerwca 2014

17 czerwca 2014

W Polskę idziemy. Rowokół, Smołdzino, Czołpino.

W ramach spalania zgromadzonej w nadmiarze tkanki tłuszczowej polecam wejście na punkt widokowy Rowokół. Schody prowadzące na świętą górę Słówińców to prawdziwy trening albo ja tak osłabłam ostatnimi czasy :)











Gdzieś w środku jestem jeszcze dzieckiem, więc udało mi się wysępić u pana w kasie bilet ulgowy (2 zł) z okazji Dnia dziecka :)


A dalej przez Smołdzino do Czołpina, do Słowińskiego Parku Narodowego. 

Smołdzino. Pomnik Żołnierzy Armii Czerwonej.

Mój urok osobisty na panią w kasie Słowińskiego Parku Narodowego już nie podziałał, trzeba było płacić!
Parking na cały dzień to koszt w wysokości 6 zł, tak samo wstęp do parku kosztował 6 zł za osobę. Na latarnię morską w Czołpinie już nie weszłam, wąż w kieszeni mi syczał ;) Do pięknego morza jednak dotarłam i zakochałam się! 
Polska to piękny kraj, tylko... jak tam żyć?!












Już nie raz wspominałam o mojej navibicz (nawigacji), która lubi wyprowadzać w pole. Kolejny raz ślepo uwierzyłam, że droga którą nas prowadzi jest drogą. 
Rozglądając się na lewo i prawo, na puste pola, łąki i pająki niespodziewanie z pod ziemi wyrosła kukła, drewniany posąg. Co on tam robił? Przez moment pomyślałam, że ktoś szybciutko to podłożył by nastraszyć turystów, gdyż do ostatniego momentu nie widziałam nic dziwnego na drodze. Strach blady i myśl, jakie to szczęście że to nie zmrok ;) Nikogo jednak nie było w pobliżu i to będzie dla mnie nauczka, by następnym razem patrzeć się na drogę, nawet jeżeli poruszam się tylko z prędkością 10 km/h :) 
Kukłę przesunęli na bok i pojechali dalej, spoglądając w tył czy nie zostają jakieś części od samochodu, taka to fajna droga była :)