16 października 2014

Wakacje na wariata. Chorwacja po raz pierwszy. Szybki rzut okiem na Zagrzeb.

Niby wstępniak już był, ale nie wyjaśniłam w nim dlaczego były to wakacje na wariata. No to, od początku :)
Jedynymi pewnymi rzeczami przed wyjazdem było posiadanie biletów lotniczych, zarezerwowane dwa pierwsze noclegi w hostelach, wiedza na temat nocnego autobusu z Zagrzebia do Sarajewa, czyli nasz trzeci nocleg oraz wiedzieliśmy gdzie i kiedy mniej więcej musimy dotrzeć, by wyprawę zakończyć w miejscu, z którego był odlot do domu.
Tak oto trasa wygląda na mapie :)


Grotere kaart weergeven

Kolejne dni wyprawy to była wielka improwizacja. Noclegów szukaliśmy z dnia na dzień na hostelbookers.com, jedynie w Sarajewie i Podgoricy bez rezerwacji, prosto z dworca szliśmy z nadzieją pukać do hosteli i zawsze znalazło się dla nas miejsce. To samo się tyczyło wszelkich przejazdów między miastami na trasie. Podróżowaliśmy z myślami, że wszystkiego dowiemy się na miejscu, o wszystko zapytamy w hostelu, no i wszędzie będzie przecież internet, wielka skarbnica wiedzy :D
Wstępniak można uznać za uzupełniony ;) 

Dzień trzeci to spacer po Ljubljanie, przejazd pociągiem do Zagrzebia, na który rzuciliśmy tylko okiem, a wieczorem nocny autobus do Sarajewa.
Zapraszam na to, co me oko wypatrzyło przez krótka chwilę w Zagrzebiu :)

Po wyjściu z dworca pierwsza atrakcja, przepiękny budynek Pawilonu Sztuki na Placu króla Tomisława. 


Nim jednak wyruszyliśmy do centrum pozwiedzać trzeba było zakupić bilet do Sarajewa, by uniknąć przykrych niespodzianek. Drogę na dworzec autobusowy umilały stare, kolorowe murale.







Autobus do Sarajewa odjeżdżał o 22.00, trochę czasu na zagrzebskie atrakcje i regionalne piwo zostało, bez obaw ruszyliśmy w stronę katedry.







Trzęsienie ziemi w 1880 roku spowodowało wiele zniszczeń katedry, a zegar na szczycie zamarł. 


Jak widać poniżej na zdjęciu Zagrzeb oferuje wiele ciekawych atrakcji. Ktoś może był w Muzeum Grzybów lub w Muzeum Nieudanych Związków?








Troszkę przesadziłam z czasem naświetlania na koniec :)
Świetlista Jugosławiańska Akademia Nauk. 


Świetlista Moderna Gelarija.


Spacerowe kółeczko zatoczone. Świetlisty Pawilon Sztuki.


Żegnamy Zagrzeb i wsiadamy do noclegowni na kółkach, a o poranku witać nas będzie już Sarajewo :) 

4 komentarze:

  1. Ale piękne zdjęcia! Te graffity, piękne! *-*
    Pozdrawiam gorąco :* http://world-is-pretty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie wakacje na wariata maja swoj urok, ale jesli nie mam wystarczajaco duzo czasu, to potem strasznie zaluje, ze o czyms nie wiedzialam, gdzies nie dotarlam. Aaaach zycie jest ciezkie :PPP
    Fajna relacja!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, relacja jak spod pióra profesjonalnego podróżnika :p ;)
      Mieliśmy kilka wspólnych westchnień żalu na trasie, że czegoś nie zobaczyliśmy, ale trwały tylko sekundy :)

      Usuń

Nawet nie wiedziałam, że otrzymywanie komentarzy może być takie przyjemne :) Zapraszam!