5 listopada 2014

Wakacje na wariata. Rozpływam się, gdy wspominam Czarnogórę.

Mam nadzieję, że przed końcem roku skończę całą relację z Wakacji na wariata. To już za długo trwa, a przecież to były tylko niecałe dwa tygodnie. Ja po prostu za każdym razem gdy zasiadam do pisania posta przeglądam zdjęcia, no i odpływam :) Jedno zdjęcie, drugie, klik i jest następne, serce zaczyna mi mocniej bić, zamykam oczy i już jestem myślami w miejscu ze zdjęcia. I nie odpływam na minutę czy dwie, ja robię sobie mini sjesty wspomnieniowe, które czasem trwają i trwają. Przeskakuję do kolejnych folderów i znów jestem nieobecna :)

Z Sarajewa wyruszyliśmy autobusem do Podgoricy. Całą trasę przesiedzieliśmy z nosami przyciśniętymi do szyby. Przepiękne górskie widoki, kręte drogi o stromych zboczach prowadzące wzdłuż rzeki Drina. Po przekroczeniu granicy z Czarnogórą jechaliśmy wzdłuż jeziora Pivsko, o niesamowitym turkusowym kolorze, coś fantastycznego. Gdybym jechała autem osobowym zajęłoby nam to chyba z 3 razy dłużej, bo co chwile zatrzymywałabym sie by pstryknąć fotkę, troszkę szkoda ;) Podgorica nie ma zbyt wiele do zaoferowania, więc następnego dnia gdy tylko wyschły nam buty i ciuchy po deszczowych wodospadach ruszyliśmy w stronę Kotoru. 






Tydzień Wakacji na wariata na mapie wygląda tak :


Pierwszego sierpnia docieramy do Kotoru, do miejsca które przewróciło mi w głowie. Urokliwe, portowe miasteczko położone nad Zatoką Kotorską otoczone z trzech stron masywami górskimi Lovćen, Vrmac i Dobrota. Czy może być coś wspanialszego od wylegiwania się się nad brzegiem wody, w cudownych promieniach słońca a wokół wysokie góry, a tuż nad nimi chmury jak lody śmietankowe? :) 
Chyba chciałabym tam zamieszkać :D






























2 komentarze:

  1. Rany Agus, jak tam pieknie!!! Prosze nie koncz tej relacji wcale, tylko opisuj, opisuj, opisuj :D

    OdpowiedzUsuń

Nawet nie wiedziałam, że otrzymywanie komentarzy może być takie przyjemne :) Zapraszam!